Stowarzyszenie Kobiet Gospodarki Morskiej
i Handlu WISTA Poland

WISTA Poland na stronie "Portal Morski"

Napisane przez: WISTA POLAND

25 Marca 2013r. 10:58

Czas kobiet w gospodarce morskiej

- Po pierwsze – chodzi o wsparcie, ale też o coś więcej – o to, że mamy być najlepsze - mówi Wanda Dobrowolska-Parfieńczyk, prezes WISTA Poland. - By traktowano nas poważnie i żeby nasze działania mogły być bardziej nośne, trzeba się zarejestrować.

 
- Women's International Shipping & Trading Association (WISTA) to międzynarodowa organizacja dla kobiet na stanowiskach kierowniczych związanych z morską branżą transportową i pokrewnymi w świecie. Jak to się zaczęło?
- W 1974 roku na świątecznym lunchu spotkały się brokerki z Niemiec i Anglii. I postanowiły założyć organizację dla kobiet związanych z gospodarką morską. Nie wiadomo już dzisiaj, czy stała za tym jedna osoba, czy wymyśliły ten projekt razem...

 
- Minęło wiele lat zanim z układu towarzysko-biznesowego stałyście się organizacją, dopiero w 2004 r. Co zdecydowało o rejestracji WISTA?
- Choć nieformalna, od początku była to poważna organizacja, ze statutem, stale modyfikowanym i ulepszanym. Rok rocznie organizowane też były konferencje. Każda w innym kraju i na każdej, z latami, przybywało pań. Zjeżdżały z całego świata, nawiązywały przyjaźnie, przyciągały następne. Pod koniec lat 90. przyszła świadomość, że by traktowano nas poważnie i żeby nasze działania mogły być bardziej nośne, trzeba się zarejestrować. Zdecydowałyśmy, że będzie to stowarzyszenie oparte na prawie angielskim, zarejestrowane zostało z Londynie. Od tego czasu mamy statut, pełną księgowość, jesteśmy incorporated.

 
- Mówi pani „my”, czyli była pani w tym od środka. Ale od kiedy właściwie?
- Moje pierwsze kontakty z WISTA zaczęły się w 1993 roku. Jeden z ówczesnych moich szefów przywiózł wiadomość o tej organizacji z Norwegii. Skontaktowałam się z paniami stamtąd i już w następnym roku uczestniczyłam w pierwszej konferencji – w Rapallo we Włoszech. Przyjechało nas na nią ok. 130. Zaczęło się poznawanie ludzi, nowe kontakty. Reprezentowałyśmy przeróżne dziedziny gospodarki morskiej, od operatorów, brokerów, agentów, po marynarzy – oficerów i kapitanów, analityków rynkowych. Jeśli się czegoś potrzebowało, np. na temat stawek frachtowych, wystarczył sygnał do koleżanki. Internetu jeszcze wtedy nie było, działały jedynie faxy... Często, gęsto trzeba było rozmowy telefoniczne zamawiać. Ale zawsze uzyskiwało się informacje z pierwszej ręki. I tak jest do dzisiaj. Kiedy np. czyjś statek ma kolizję w Stanach Zjednoczonych, wystarczy telefon z prośbą o dobrego prawnika. To były i są niebagatelne benefity z przynależności do tej grupy.

 
- Czy to imponująca grupa?
- WISTA ma aktualnie oddziały w 31 krajach. Ogółem jest nas ponad 1800 indywidualnych członków w różnych miejscach świata.

 
- WISTA jest stowarzyszeniem dla kobiet na stanowiskach kierowniczych - rozszyfrujmy co się za tym kryje?
- Z faktu przynależności do organizacji wynikają także zobowiązania. Trzeba opłacić składkę członkowską (100 euro – red.), trzeba dojechać na kongres, czy spotkanie. W związku z tym - idea, która przyświecała tej grupie od początku - że powinny być w niej panie, które potrafią stanowić same o sobie. Co nie znaczy, że nie mają otrzymywać wsparcia, czy - do konkretnego przedsięwzięcia - szukać sponsora wśród mężczyzn. To nie jest feministyczna organizacja. Ale na pewno merytoryczna. Zatem nie zapraszamy pań nie związanych z gospodarką morską.

 
- Ale w założeniu chodziło o to, żeby kobiety się wspierały, bo tak wtedy, jak i teraz są z w tym środowisku mniejszością...
- Dokładnie. Wielką pomocą była sama możliwość zwrócenia się do doświadczonej koleżanki z problemem. Kiedyś nie było – jak teraz – listy np. agentów portowych w internecie. Agenta się szukało. I dzięki znajomościom z WISTA – można było wyłuskać najlepszego, polecanego, zaufanego. A zatem po pierwsze – wsparcie. Ale chodzi też o coś więcej. O to – że mamy być najlepsze w swoich dziedzinach. Że mamy błyszczeć.

 
- Ale czym konkretnie zajmuje się WISTA na świecie?
- Tworzeniem sieci kobiet na stanowiskach kierowniczych, które mogą pomóc, które mają wizję do działania, zmian, tworzenia, które chcą coś rozwinąć. W networkingu jest takie pojęcie: dajesz coś i coś do ciebie wraca. Raz w roku organizowana jest konferencja, a decyzja gdzie to będzie, zapada w demokratycznym głosowaniu, z dwuletnim wyprzedzeniem. Chcemy poznawać świat, stąd nacisk, by każdego roku spotykać się gdzie indziej. Był już Singapur, kilkakrotnie Stany Zjednoczone, no i Europa naturalnie. Koleżanki z Nigerii aplikują z zaproszeniem, ale niestety, w obawie przed sytuacją na miejscu, wciąż są przegłosowywane. Ubiegłoroczna konferencja odbyła się w Paryżu, wyjątkowo, bo wszak nie jest to miasto nadmorskie, w ramach zastępstwa za Egipt, gdzie wybuchła rewolucja. Było 250 uczestniczek. Najbliższa, w październiku tego roku, będzie w Montrealu, w Kanadzie. W międzyczasie odbywają się lokalne konferencje terytorialne, w tym roku będą dwie: WISTA Asia na początku kwietnia oraz 7-9 czerwca WISTA Mediterranean na wyspie Hydra w Grecji. Poświęcone będą najnowszym, międzynarodowym przepisom o zatrudnianiu i ubezpieczeniach marynarzy.

 
- Jaka myśl towarzyszy dorocznym spotkaniom?
- Temat wymyśla kraj, który je organizuje. Dba też o logistykę. Zwykle są to bardzo aktualne i żywotne tematy. Na przykład poświęcone problemom piractwa. Mamy wśród naszych członkiń negocjatorki... Dyskutowałyśmy rówinież kwestię leadership, przed dwoma laty, w Sztokholmie. Przy tamtej okazji w mniejszych zespołach poznawałyśmy m.in. techniki przewodzenia. Tegoroczne spotkanie dotyczyć bedzie zmiany w morskiej nawigacji. Na co dzień ściśle współpracujemy z międzynarodowymi organizacjami morskimi, przede wszystkim z IMO oraz ICS, Intertanko, Intercargo, Bimco, IAPAH. Konferencja w Londynie, przed trzema laty odbywała się w budynku IMO, pod ich mentorskim okiem, przebogata merytorycznie. Nowy prezes jest naszym przyjacielem, a to niezły prognostyk na przyszłość. Generalnie, bywamy również na konferencjach tychże morskich organizacji, a oni na naszych.

 
- Kim są prelegenci?
- Ponieważ jest wśród nas mnóstwo świetnych speakerów – mogą to być nasze członkinie. Ale także osoby z zewnątrz. Z reguły są to ministrowie, prezydenci różnych organizacji, dyrektorzy portów... Dzięki temu, można na tych seminariach zdobyć konkretną wiedzę.

 
- Skoro tyle pracy i nauki, kiedy czas na poznawanie kraju?
- W programie spotkania polecane są firmy oferujące ciekawe zagospodarowanie czasu. Do decyzji uczestników, przed lub po konferencji. Niezależnie jednak, zawsze jedno popołudnie przeznaczone jest na zwiedzanie miasta, w których się spotykamy. Jeśli czasu na całość nie wystarczy, zwiedzamy port i nabrzeża. A ponieważ jesteśmy przedstawicielkami różnych dziedzin, dzielimy zainteresowania. Agentki zwiedzają port, panie które zajmują się kontenerami – terminale kontenerowe, prawniczki – zostają zaproszone do pracy nad jakimś konkretnym, miejscowym przypadkiem. Każdy na pewno może znaleźć coś dla siebie.

 
- Brzmi bardzo ładnie, ale musi na tym obrazie być jakaś rysa. Jak na WISTA zareagowało środowisko?
- W latach 90. w naszej gospodarce morskiej panował bardzo trudny czas. Niesprzyjający, by propagować taką organizację. Na pewno byłabym wówczas wyśmiana. Robiłam swoje na małą skalę. Wspierały mnie dwie koleżanki, jedna z Zarządu Portu z Gdańska i druga z mojej firmy, Zakładu Zbiornikowców PŻM. We trzy starałyśmy się utrzymać tę najmniejszą komórkę (minimum trzy członkinie - wymóg statutowy – red.), żeby istnieć w międzynarodowej organizacji. Uczestniczyłam jednak w każdej konferencji. Raz sponsorowała mnie moja firma, innym razem home broker, jeszcze innym, finansowałam wyjazd z własnych oszczędności. Kombinowałam jak mogłam, żebyśmy reprezentowały Polskę. Była to także znakomita okazja do zaprezentowania firmy na tym forum. WISTA Poland nie prowadziła w gruncie rzeczy działalności. Ale po formalnym zarejestrowaniu WISTA zasugerowano nam, żebyśmy się dołączyły do jakiegoś sąsiedniego kraju, gdzie jest więcej członków i coś się dzieje. To mnie oburzyło! Miałabym reprezentować inny kraj, nie mieć prawa głosu! No nie! I przez kolejne lata robiłam wszystko, żebyśmy zaistniały jako WISTA Poland. Nauczona doświadczeniem koleżanek ze świata, zaczęłam od szukania popleczników. Napisałam list do pani minister Anny Wypych-Namiotko, a ona zaraz oddzwoniła, popierając pomysł entuzjastycznie. Wtedy rozesłałam kolejne listy, do różnych pań ze środowiska. I na pierwsze nasze spotkanie, 12 października ub.r. przyszły 22 kobiety.

 
- Wynik doskonały...
- Nie zaprzeczę. Była też pani minister i prezydent WISTA International, Karin Orsel, niezwykle sympatyczna Holenderka, współwłaścicielka dużej firmy armatorskiej, posiadającej 50 statków. Odbyła się prezentacja organizacji, padły też deklaracje do zorganizowania polskiego oddziału. Decyzja zapadła – będziemy stowarzyszeniem. Na kolejnych spotkaniach zajęłyśmy się statutem oraz wyborem zarządu. Było 15 założycielek, zgodnie z wymogami. Naszym honorowym członkiem jednogłośnie została minister Anna Wypych-Namiotko. Zdeklarowanych jest w tej chwili 17 pań, ale mam nadzieję, że będzie nas znacznie więcej. Jesteśmy w trakcie procedowania i czekamy na rejestrację.

 
- Najtrudniejszym elementem w rozpoczęciu działalności w Polsce okazują się polskie przepisy.
- Widać nie może być bezproblemowo. Musimy przetrwać i spokojnie czekać.

 
- A kiedy już będziecie istniały formalnie – co się wydarzy?
- Planujemy zorganizować spotkanie całego naszego grona i gości, o tematyce morskiej naturalnie. Chcemy podejmować trudne tematy. Będziemy mówić o kryzysie w naszej gospodarce morskiej i pomysłach na jej odbudowę, o możliwościach zarządzania flotą, załogami, przy wykorzystaniu dużego potencjału kadr morskich w Polsce. Będziemy o tym śmiało dyskutować i tym samym oczywiście, promować siebie. Moim osobistym marzeniem jest zorganizowanie dorocznej konferencji WISTA w Polsce. Bo to niewątpliwie znakomita okazja do promowania i kraju, i kobiet. Nasza pozycja w żegludze może nie jest wysoka, skoro jedynym „zdrowym” przedsiębiorcą jest PŻM, ale mamy wysoką pozycje jeśli chodzi o kadry morskie. Doceniają to światowe organizacje, IMO na przykład, czego świadectwem ich wizyty w naszym kraju i podkreślanie, że w Polsce są zdolni ludzie morza. Chciałabym też, zanim dojdzie do konferencji międzynarodowej, żebyśmy zorganizowały I WISTA Baltic Sea Conference w 2014 roku. To byłby niezły początek. W krajach nadbałtyckich mamy bardzo silne organizacje krajowe i muszę przyznać, że czuje się to, iż tam zaszczytem jest przynależność do WISTA.

 
- Bardzo bym chciała, żeby się wam udało. Polska gospodarka morska jest w stanie letargu i choć dookoła dużo słów i deklaracji, niewiele z tego nie wynika. Zatem może czas na działanie kobiet?
- Sam fakt, że kobiety będą się pokazywać, daje szansę zdyscyplinowania relacji społecznych w tej branży. Pokazania, że panie nie tylko nie są gorsze, ale mogą być lepsze od mężczyzn. Choć nie o licytowanie się tu chodzi. Nie możemy jednak liczyć na to, że polska gospodarka morska rozkwitnie w ciągu najbliższych lat.

 
- Niech będzie przynajmniej stabilna, z szansą na rozwój.
- Miejmy nadzieję, że tak będzie i że będziemy w tym współuczestniczyć.

 
- Wróćmy jeszcze do samej organizacji, wspomniała pani, że nie jest feministyczna, zatem czy są wśród pań panowie?
- Są, kilku co prawda, ale entuzjastyczni. Panowie z Anglii i Francji, o ile pamiętam.

 
- Jest szansa na Polaka?
- Popracujemy nad tym. Duże znaczenie ma wsparcie, jakie otrzymujemy od panów i które mam nadzieję, będzie coraz większe. Tak, potrzebujemy otuchy. Jeszce pół roku temu, kiedy opowiadałam o WISTA – słyszałam nieco pogardliwe: znowu się kobiety organizują. A teraz – kiedy bywam na konferencjach i spotkaniach – nie ma już zjadliwych uśmiechów, przeciwnie, przybywa zaproszeń. Do Akademii Morskiej na przykład. Na prezentację w ramach wykładu "Zarządzenie i ekonomia XXI wieku – rola kobiet w różnych sektorach gospodarki morskiej".

 
- Nie jesteście zatem ot, kolejnym stowarzyszeniem. Wiele pracy przed wami i nie będzie łatwo, ale życzę, żeby o WISTA Polska było głośno.
- Bardzo dziękuję. Mamy bardzo dobry kontakt z organizacją Vital Voices. Oni też pomagają kobietom wychodzić z zaułków. Również z portalem Pracuj w logistyce pl. Na ostatnim zorganizowanym przez portal spotkaniu było 250 kobiet. Na kolejnym będę mówiła o networkingu, czyli jak to jest między paniami w WISTA oraz o moich w tym temacie doświadczeniach. Mam przekonanie, że powinnam odwdzięczyć się organizacji za to chociażby, że mnie w trudnych chwilach wspierała. Kiedy PŻM przeniósł zarządzanie zbiornikowcami do siedziby w Szczecinie, pozostałam bez pracy. Żaląc się telefonicznie koleżance z Danii, usłyszałam jak wielkie możliwości są na wyciągnięcie ręki. Dzisiaj opowiadam to wszystkim, którzy nie chcą uwierzyć w siebie. Jej słowa były bardzo proste: Don't be stupid! I dalej: Przecież na PŻM-ie świat nie stoi, ty bierz się za robotę. I podpowiedziała, że mogę robić to i to, i to... To był kop do przodu. Zostałam w Gdańsku i rozkręciłam swoją działalność. Stanęłam na nogi.

 
- A pomysł, że to będzie DOWA skąd?
- Nazwa od imienia i nazwiska. A pomysł? Jeszcze kiedy pracowałam w PŻM miałam kontakty z modelarzami, zawsze też mnie interesowało majsterkowanie, a jeszcze bardziej piękne modele statków. Chciałam pozostać blisko spraw morskich. Wykorzystałam właściwy moment, tworząc niszową firmę. Muszę też wspomnieć, że niebagatelne wsparcie miałam od męża i syna. Teraz rozpoczęłam 15 rok działalności. Dzięki tej pracy mam kontakt ze stoczniami, z armatorami, jestem w środowisku.

 
- Powiedzmy zatem na koniec – kogo chcecie w organizacji?
- Zapraszamy przede wszystkim kobiety na stanowiskach kierowniczych. Z Trójmiasta, Szczecina, ale i z całego wybrzeża, a może i z głębi Polski. Żeby spotykać się raz na 2-3 miesiące i porozmawiać o istotnych dla nas sprawach. Liczymy też na młode dziewczyny, nawet studentki, jeszcze nie na stanowiskach, ale mocno zaangażowane w swoje środowisko. Mogłyby być członkami wspierającymi, organizować logistykę na przykład. Powoli, powoli, mam nadzieję będziemy miały przekrój wszystkich zawodów.

 
- Będziemy się krytycznie, ale i życzliwie przyglądać.

 Ilona Miluszewska

 

Wanda Dobrowolska-Parfieńczyk
Pochodzi z Ostrowca Świętokrzyskiego. Skończyła handel zagraniczny na Wydziale Transportu Uniwersytetu Gdańskiego . Po studiach odbywała staż w zarządzie portu w Goeteborgu. Po powrocie do kraju rozpoczęła pracę w Polskiej Żegludze Morskiej i przepracowała tam 24 lata na stanowiskach od operatora po managera eksploatacji zbiornikowców. Od 15 lat prowadzi własną firmę Dowa Shipping, która zajmuje się produkcją modeli statków różnego rodzaju i ich dystrybucją na cały świat.

 

WISTA
Women's International Shipping & Trading Association istnieje od 1974 r. Oficjalnie zarejestrowana w 2004 r. z 350 członkiniami z całego świata. Wśród członkiń są panie reprezentujące różne zawody związane z gospodarką morską - brokerki okrętowe, ubezpieczeniowe, spedytorki, managerki logistyki, trenerki, negocjatorki, kapitanowie...

Źródło: Portal Morski